Dzisiaj jest: 12 Listopad 2019    |    Imieniny obchodzą: Renata, Witold, Konrad

Wilno

Nigdy od ciebie, miasto, nie mogłem odjechać
Długa była mila , ale cofało mnie jak figurę w szachach.
Uciekałem po ziemi obracającej się coraz prędzej
A zawsze byłem tam z książkami w płóciennej torbie,
Gapiący się na brązowe pagórki za wieżami świętego Jakuba

(fragment wiersza Cz.Miłosza „Nigdy od ciebie, miasto” )

Wilno

Wilno

Wilia się wije w Wilno wielce niespokojna,
zrazu zarumieniona,potem nieco śmielej.

Ubrana w drzew falbankę, z miękkością kobiecą
opływa swoje miasto pluszczącym dotykiem,
kusząco je oplata modrym pytajnikiem-
z rusałczanych tajemnic dziwne oczy świecą...

Wtem z boku, gdzieś zza góry, chromatyczną gamą
wyskoczy w perkalikach pyzata panienka:
szuka, pędzi rozwiana,zdyszana Wilenka
i wpadając do Wilii, woła: Mamo, mamo...

(fragment wiersza W. Hulewicza „Rzeki”)


Wilno

Stał sobie skromnie nad Wilejką,
nie przeczuwając, co się stanie...
Chodził do biura pan Domeyko
po nim i dzwoniły sanie;

most jak most.Na moście śpiewał
dziad krzywonosy w niebogłosy,
a z drugiej strony w budce z drzewa
lampka złociła papierosy.

Ale w ten wieczór biły dzwony,
boś ty przez most szła, smagły cherub –
i dwie latarnie z każdej strony
błysły jak czterech oficerów;

i zapachniało wszerz i wokół
kadzidłem, winem w pięknej szklance –
podobnie o wileńskim zmroku
pachną „Ballady i Romanse”.

A most się zrobił szafirowy,
z szafirowego srebrny, potem
szkarłatem okrył się i złotem
i tak już został.
(K. I. Gałczyński „Wesoły most”)
 

Wilno

Na Górze Zamkowej

Miasto pode mną...Tu oko uderza
na tle dachówek jakaś biała ściana,
starej kaplicy kopuła blaszana,
a ówdzie prosta świętojańska wieża.

Tam popękany mur cegły wyszczerza,
przy murze ciemny sad i murowana
brama - a nad tym droga wyzłacana
słońcem, wiodąca w błękitów bezbrzeża.

A tam pod miasto przyszedł bór, dziewicze
głębie swej puszczy, jak serce , otworzył-
i oto w gajach świętych płoną znicze,

dym się na ziemi, jak obłok, położył
i wstał, i urósł, jak kościelna wieża,
i poszedł w jasnych błękitów bezbrzeża...

(Edward Słoński)